Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nightmare on elm street. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Nightmare on elm street. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 24 stycznia 2011



Koszmar z Elm Street - Jeffrey Cooper (1987)

Książki pisane na podstawie filmu maja to do siebie, że są beznadziejne.
Z tą nie jest inaczej. Jest to tragedia. Aż dziw bierze, że ktoś zgodził się to wydać.

Kupiłam wszystkie 6 tomów "Koszmaru z Elm Street" na parę dnie przed rozpoczęciem maratonu filmowego z Freddym. Zaczęłam czytać. Ksiązeczka ma niecałe 100 stron i wydawałoby się, że przeczytanie jej powinno zająć pare chwil. Nic bardziej mylnego!
"Powieści" Cooper'a nie da się przeczytać w dzień, nie w tydzień, a nawet w miesiąc. To nie jest stworzone dla inteligentnych ludzi.

Książka napisana jest w koszmarnym stylu. Zdania wyglądają jak dzieło gimnazjalisty, a dialogi, co chwile przerywane stwierdzeniami: wyszeptała, krzyknęła, itp (no żeby w każdej wypowiedzi tak przerywać?), są żywcem ściągnięte z filmu.
Dodatkowo na jednej ze stron (a strony są malutkie, bo książeczka ma format kieszonkowy), było użyte pięć, czy sześć razy stwierdzenie: "a potem"...

Na prawdę, źle się to czyta.

Nie dotykajcie tej książki, chyba że chcecie ją mieć na półce dla samego posiadania gadżetu z Freddym.

niedziela, 23 stycznia 2011



New Nightmare
(1994)

Część "z chłopcem, który przyczepił sobie noże do palców"...

Zauważyłam, że ta część jest kiepsko oceniana przez widzów. Oczywiście, nic nie będzie lepsze od oryginału, ale muszę przyznać, że jak Wes Craven za coś się weźmie to trzyma to poziom.
Pierwszą, najważniejszą rzeczą jest ciekawy scenariusz. Cały scenariusz filmu to piszący się na naszych oczach scenariusz:)

Heather Langenkamp, Robert Englund, paru innych aktorów z pierwszej części i Wes Craven grają tu samych siebie.
Heather dostaje propozycje zagrania w nowej części "Koszmaru z ulicy Wiązów". Trochę się waha, jej mąż ginie, synek lunatykuje, a ją prześladują koszmary niczym z jej filmów. Okazuje się, że Robert Englund a nawet sam Wes Craven też mają niepokojące sny o Freddym. Nagle to co było filmem staje się rzeczywistością, którą Wes skrupulatnie zapisuje, a każde wydarzenie jest częścią scenariusza najnowszego filmu...

Heather podoba mi się w tym filmie o wiele bardziej niż w 1 czy 3 części. Gra normalną babkę, która przeżywa dramaty, boi się o syna, tak jak każdy na początku nie chce uwierzyć w możliwość istnienia Freddiego, ale stawia jemu dzielnie czoła.

Natomiast Robert Englund bez charakteryzacji jest naprawdę sympatycznym facetem z którym chętnie poszłoby się na piwo:)

Jedynym minusem filmu jest sam Freddy. Niestety jest tu brzydki. Zamiast poparzeń ma ubytki skóry przez które widać mu mięśnie i ścięgna, o ile dobrze widzę nie ma też rękawicy, tylko ostrza wychodzą bezpośrednio z jego ręki, z kości. Trochę nie trafiona charakteryzacja.
Całość jest jednak miła dla oka i po koszmarnej części 6 jest to całkiem dobre kino.

Ocena:
8/10


Freddy's Dead: The Final Nightmare
(1991)

Część "którą należy wyprzeć z pamięci"

Najgorsza część całej serii.
Dowiadujemy się kilku szczegółów z życia Freddy'ego, jego młodości. Okazuje się też, że Fred miał córkę, która będzie bohaterką tej części...
Inaczej sobie wyobrażałam dzieciństwo i młodzieńcze lata Freda. Zawsze pasował mi do obrazu normalnego nastolatka, który miał szczęśliwe dzieciństwo, lecz w głębi czuł tą nie opisaną chęć i przymus zabijania. Twórcy jednak postanowili uczynić Freda napiętnowanym już od najmłodszych lat. Wyśmiewanego w szkole, poniżanego przez opiekuna, aż w końcu mordującego własną żonę.
No cóż... To jednak jestem w stanie wybaczyć, ale poza tym cała fabuła i wykonanie jest krótko mówiąc głupie.

W Springwood nie ma już ani jednego żyjącego dziecka - co to za pomysł????
Bohaterowie jeżdżą w kółko po miasteczku, niczym we śnie, ale przecież nie śpią!!!
Freddy lata na miotle, a nawet jest częścią gry komputerowej - proszę....

Ta część to strata czasu.
Jedyne co wydało mi się tu godne uwagi, aczkolwiek nie mające z horrorem nic wspólnego to pojawienie się Johnnego Deppa i to jak dostał patelnią od Freddy'ego (Fred bije kogoś patelnią -kolejny idiotyzm...), przynajmniej było zabawnie...

Ocena:
3/10

sobota, 22 stycznia 2011



Nightmare on Elm Street 5: dream child (1989)

Część "z małym, pokracznym Freddy'm przemykającym między ławkami w kościele"

Alice, ocalałą z poprzedniej części znowu zaczynają nawiedzać koszmary. Tym razem jednak śni na jawie. Jak się okazuje Alice jest w ciąży i to dziecko śni za nią...

W "Dziecku snów" dowiadujemy się wielu szczegółów o matce Freda i to ona w tej części jest kluczem do unicestwienia poparzonego mordercy.

Piąta część ma swoje ciekawe momenty, ale nic poza tym. Motyw urzeczywistnienia jeszcze nie narodzonego dziecka Alice nie przypadł mi w ogóle do gustu.

Mogę jedynie dodać, że ta część była pierwszą jaką widziałam z serii Wiązowej i jako dziecku całkiem mi się podobała. Ale dzieci zawsze inaczej postrzegają to co straszne...

Ocena:
6/10

czwartek, 20 stycznia 2011



Nightmare On Elm Street 4: The Dream Master
(1988)

"Część z dziewczyną zamienianą w karalucha"...

Kristen i dwoje jej kolegów z części trzeciej chodzą do liceum i mają normalne życia, ale Freddy nie pozwoli na taką sielankę. Znowu pojawia się w ich snach i zabija całą trójkę. Przed śmiercią Kristen swój dar wciągania ludzi do snów przekazuje Alice. Teraz Alice będzie mierzyć się z Freddym, a przy okazji będzie przejmować moce swoich kolegów, których Fred po kolei eliminuje.

W tej części bardzo podoba mi się zakończenie. Dusze próbujące wydostać się z ciała Freddy'ego, a potem rozszarpujące go, robią niesamowite wrażenie. Na youtube można zobaczyć jak kręcili tą scenę i jakich ciekawych efektów specjalnych użyli, żeby to stworzyć.
Szkoda, że teraz filmowcy idą na łatwiznę i robią wszystko za pomocą komputera.

Ocena:
8/10

środa, 19 stycznia 2011



Nightmare on Elm Street 3: dream warriors
(1987)

Część "z dzieciakami w ośrodku"...

Kristen, która ma dar wciągania osób trzecich w swoje sny, trafia do ośrodka psychiatrycznego w którym zapoznaję się z innymi nastolatkami mającymi podobne do niej koszmary - poparzony mężczyzna z rękawicą z nożami, kotłownia, wszechobecny lęk i czająca się śmierć.
Na szczęście pojawia się Nancy, która przeżyła pierwsze ataki Freddiego. Teraz jako specjalistka od snów stara się pomóc grupce młodzieży.

Trzecia część przygód pana Freda, jest bardzo udana. Dowiadujemy się paru szczegółów o matce Freddy'ego, a bohaterowie giną w pomysłowy sposób.
Scena w której Freddy prowadzi jednego z chłopaków za jego ścięgna niczym marionetkę, czy mlaskające nakłucia po strzykawce z narkotykami zawsze robiły na mnie wrażenie.
Poza tym pamiętam, że kiedyś bardzo ubolewałam, że nie mam żadnych zdolności plastycznych i nie umiem zrobić takiego domku z patyczków od lodów, jaki robiła bohaterka...

Ocena:
8/10

wtorek, 18 stycznia 2011



Nightmare on Elm Street 2: Freddy's Revenge (1985)

Nigdy nie wiem po numerach która część jest która, i zawsze rozpoznaje je po charakterystycznych scenach. Na część drugą mówię: "ta z autobusem"...

Po oszałamiającym sukcesie pierwszej części szybko przyszedł czas na część drugą.
Dwójka, jak to bywa zazwyczaj, jest gorsza od pierwowzoru, ale nie przesadzajmy. Nie jest źle.

Tym razem do domu przy ulicy Wiązów wprowadza się rodzina z nastoletnim synem. Freddy nawiedza chłopaka w snach i za jego pomocą zabija niewinnych ludzi.

"Część z autobusem" jest całkiem w porządku. Chłopaczek grający główną rolę jest sympatyczny, jego dziewczyna ładna, Freddy straszny.
Jest to poprawna kontynuacja, bez żadnych fajerwerków, ot tak żeby popatrzeć i mieć trochę rozrywki.

Ocena:
7/10

poniedziałek, 17 stycznia 2011



Nightmare on Elm Street
(1984)

Nancy, Tina, Glen i Rod mają co noc ten sam koszmar. Śni im się poparzony mężczyzna, w czerwono-zielonym swetrze i kapeluszu. Dodatkowo ma rękawice zakończoną ostrymi jak brzytwa nożami. Ten mężczyzna to Fred Krueger, morderca dzieci z ulicy Wiązów.
Gdy sąd uniewinnia Freda, mieszkańcy tytułowej ulicy postanawiają wziąć sprawy w swoje ręce i palą go żywcem w opuszczonej kotłowni. Po latach Freddy powraca w snach nastolatków z ulicy Wiązów. Powraca by zabijać. Kto zginie we śnie, zginie naprawdę.

"Koszmar z ulicy Wiązów" jest po prostu rewelacyjny. Dostarcza mi dużo satysfakcji. Można tu się uśmiechnąć, ale też wystraszyć. Sceny z Tiną zabijaną na wszystkich czterech ścianach pokoju, wciągniętego w sam środek łózka Glena, czy pojawienie się rękawicy w wannie u Nancy, zapadają w pamięć i są tak oryginalne, że nie można pomylić ich z żadnym innym filmem.
Nancy trochę mnie tu denerwuje, jest taka histeryczna, ale z drugiej strony czemu się dziwić, skoro wszyscy jej znajomi giną, a dorośli nie wierzą w zabójcze sny...

Ocena:
10/10

niedziela, 17 października 2010



Nightmare on Elm Street (2010)

Denerwuje mnie, że ludzie zabierają się za kręcenie nowych wersji klasyków tak dobrych, że nie wymagających poprawki. Na co komu ten nowy Koszmar? No właśnie - koszmar, bo niestety tak ten film mogę określić.
Oczywiście dało się to oglądać, ale niestety obraz ten nie dorównuje pierwowzorowi do pięt. Ja rozumiem, że autor nie chciał robić identycznego filmu, więc po co w ogóle za to się zabierał? Nie lepiej było nakręcić kolejną część? A no tak, wymyślić coś nowego jest trudno, lepiej przerobić gotowca...
Zdenerwowałam się!

Najabrdziej oburzająca jest zmiana Freddy'ego, jego wyglądu zewnętrznego, ale też charakteru. Nie mamy tu już do czynienia z facetem o nieprzeciętnym poczuciu humoru, a z poważnym, niedobrym panem, którego głos idealnie pasowałby do "Piły".
Sam Freddy z wyglądu jest taki niefreddyiowaty, ale to moge wybaczyć, aczkolwiek uważam, że nikt nie jest w stanie zastąpić Roberta Englunda...
Dodatkowo - w nowej wersji Fred Krueger nie jest mordercą dzieci, a zwykłym pedofilem, który nawet atakując w snach ma ochotę na swoją ulubienicę...

Mam nadzieję, że kolejne części "Koszmaru z ulicy wiązów" nie pójdą nowym torem, a będą opierały się na starym scenariuszu.

Ocena:
4/10